Niedziela Chrztu Pańskiego

Nie jestem pewien, czy wszyscy mają na to czas, ale ja mam tak, że na początku roku czasem się zamyślam… Nad wieloma sprawami zresztą, nie tylko- wbrew pozorom- nad noworocznymi postanowieniami. Jednak to o nich jeszcze chcę dziś pisać. Jakiś tam instytut zbadał, że 57% Polaków poczyniło sobie postanowienia, ale ponad połowa z tego już je złamała. Nadal jednak będę twierdził, że warto, że trzeba, i że dopóki próbujemy, coś w naszym życiu jeszcze płonie, coś się może zmienić na lepsze. Fachowcy podpowiadają jednak, że nie warto brać na siebie za dużo, jeśli skupimy się na jednej sprawie, to już jest sukces, kilka srok trzymanych za ogon może się szybko wymknąć i zniechęcić do dalszych zmagań. Podpowiadają także, że dobrze jest wesprzeć te postanowienia dodatkową motywacją, na przykład postanowić sobie coś z kimś, albo przynajmniej z kimś założyć się o coś – będzie wtedy łatwiej. Większość postanowień (według wspomnianych badań) to bardzo potrzebne rzeczy, dotyczą one z reguły zdrowia: poprawy sylwetki, poprawy kondycji, przyglądania się temu, co na talerzu, odwiedzin u dentysty. A co, jeśli jeszcze w poświątecznym szale odwiedzin posunęliśmy się za daleko na przykład w jedzeniu? Nie poddawajmy się, to, że już trwa styczeń nie oznacza wcale, że cały rok mamy czekać na następną okazję do zwarcia szeregów i zebrania sił. Ks. Paweł Bandurski SChr, przełożony północnoamerykańskiej prowincji naszego Zgromadzenia, często powtarza, że najgorszym słowem we wszystkich językach jest słowo „jutro”. Dziś trzeba zacząć od nowa, dziś wyruszyć w drogę, dziś zwyciężyć siebie, nie „od jutra”. Często jest tak, że dziś jeszcze zwalniamy się z walki, ale mocno postanawiamy, że jutro to już na pewno będzie inaczej, przez co czujemy się lepiej, spokojniej, wyłączamy wyrzuty sumienia. Tymczasem istnieje tak naprawdę tylko „teraz” i to teraz mamy okazję zwyciężyć albo paść. Jutro też będzie tylko „teraz”, a przełożenie realizacji czegokolwiek na jutro (poza normalnym konkretnym grafikiem pracy) to po prostu oszustwo. Dzisiejsza niedziela Chrztu Pańskiego kończy liturgiczny okres Bożego Narodzenia. Tradycyjnie jeszcze do Matki Bożej Gromnicznej będziemy śpiewać kolędy, piękna szopka w naszej świątyni jeszcze przez kilka tygodni będzie nam przypominała o tym, że Pan Bóg ukochał nas aż do tego stopnia, ale już rozpoczyna się normalny, zwykły czas „w ciągu roku”, czas pracy, do której tak trudno było niektórym po świętach wrócić. Jeśli mogę jeszcze raz Wam czegoś życzyć, to (wciąż u progu Nowego Roku) życzę, żeby jakiekolwiek postanowienia, nawet te najbardziej drobne czy nieśmiałe, dawały nam przy zmaganiach radość i satysfakcję. Pamiętajmy, że Jezus do człowieka p r z ychodzi teraz, a nie jutro…